Unlimited HostingFree Joomla TemplatesProfessional Joomla Templates
Home Wiadomości Panda Maciej Garstecki i Artur Czyż na drugim Miejscu w IV rundzie DSMP na Torze Poznań
Reklama

Maciej Garstecki i Artur Czyż na drugim Miejscu w IV rundzie DSMP na Torze Poznań

{mosimage}    Maciej Garstecki i Artur Czyż zajęli drugie miejsce w klasie do 1400 ccm podczas Długodystansowych Samochodowych Mistrzostw Polski rozegranych w ostatni weekend na Torze Poznań. Zawodnicy Zespołu Wyścigowego POL-CAR wspieranego przez firmy Generali, Selenia, Thule, Auto Gaz Śląsk oraz Att po IV eliminacji umocnili się na prowadzeniu w klasie, powiększając przewagę nad kolejną załogą do pięciu punktów.

{mosimage}    Maciej Garstecki – jakoś od samego początku mieliśmy pod górkę. Najpierw pękł wał korbowy i sesje piątkowe nam uciekły. Po całonocnej odbudowie silnika przez naszych mechaników w sobotę już miało być wszystko w porządku, ale po kilku okrążeniach Artur zameldował przez radio, że wyciekł olej i stoi przy torze kartingowym. Okazało się, że korek od spuszczania oleju mimo, że jest dokręcony, to i tak z niego cieknie. Chłopcy jakoś pokleili ten element, żebyśmy mogli pojechać czasówkę i na szczęście ona przebiegła już bezproblemowo. W niedzielę po starcie wyścigu wszystko dobrze szło, ale niecałą godzinę przed końcem zawodów silnik wyzionął ducha. Po rozbiórce okazało się, że pękła korba, więc być może jest to efekt piątkowego pęknięcia wału napędowego. Teraz mamy sporo pracy z silnikiem przed następnymi zawodami, ale jak zwykle na kolejne zawody będziemy przygotowani w stu procentach! Oczywiście w imieniu swoim oraz Artura chciałbym bardzo podziękować naszym mechanikom za wysiłek włożony w reanimację Pandy. Chłopcy pracowali całą noc, byśmy obaj z Arturem mogli wystartować w tych zawodach. To wielkie poświęcenie z ich strony, za które serdecznie im dziękujemy!


    Artur Czyż – wychodzi na to, że jestem straszny psuj, bo za każdym razem gdy cos się działo w wyścigówce to ja siedziałem za kierownicą ;-) a tak poważnie to zdajemy sobie sprawę, że takie awarie się zdarzają. W wyścigach silniki i inne elementy są wysilone do granic wytrzymałości, by te samochody były jak najszybsze. A że jest to kosztem wytrzymałości to takie „wybuchy” czasami się zdarzają. W sumie te zawody nie skończyły się dla nas tak źle. Ponieważ przejechaliśmy wymagany dystans 70% okrążeń zwycięscy tej kategorii, to w klasie zostaliśmy sklasyfikowani na drugiej pozycji. Więc przy tym całym niefarcie mieliśmy też sporo szczęścia, dzięki któremu do łącznej punktacji dopisaliśmy kolejny cenny punkt.

Poprawiony (niedziela, 14 września 2008 23:07)